Thursday, March 17, 2011

Gdy pracodawca nie wie czego chce

Sporo mówi się o tym, że kontrakt pomiędzy pracodawcą i konsultantem pracującym na zasadzie "flat fee" (lub nawet w ogóle :-) powinien dokładnie określić co konsultant ma osiągnąć dla pracodawcy. Niezła zasada, choć widywałem okazyjnie opłakane skutki. Wielka firma i mała zaczynają jako przyjaciele, a kończą jako wrogowie, z obopólnymi pretensjami.

Tak czy inaczej, bywa, że potencjalny pracodawca wie z grubsza o co mu chodzi, ale nie na tyle, żeby spisać dokładny kontrakt, wyliczający etapy, itp. Tak na przykład jest, gdy firma potrzebuje oryginalnego hardware'u. Specjalnością firmy są powiedzmy zastosowania takiego hardware'u, ale nie samo jego tworzenie napoziomie inżynieryjnym, nawet gdy ma koncepcyjny opis nowego schematu. Co wtedy? Przecież biznes jakoś powinien iść naprzód. A tu nawet umowy nie ma jak spisać.

Właściciel firmy z Santa Bardbara (sam był chyba inżynierem lub fizykiem z wykształcenia; stroną techniczną już się wiele nie zajmował detalicznie, ale chyba znał się dobrze) miał odpowiedź: proponował pierwszy etap, niezależny. Pracodawca płacił za ten pierwszy etap, ale mógł na tym współpracę zakończyć, a owoc pierwszego etapu należał już do niego. Pierwszy etap polegał właśnie na ustaleniu dokładnego planu działania. Ponieważ pracodawca za ten plan płacił, to mógł potem firmie konsultanckiej podziękować, a plan wykorzystać we współpracy z inną firmą, która by ten plan wykonała może taniej. Wszyscy na tym zyskiwali. Projekt szedł naprzód. Nikt wiele nie ryzykował, nikt nie pracował za darmo, ani nie płacił za nic.

Rozbijanie problemu na etapy jest jedną z zasad Sztuki Uzgadniania. Niby zasada odwieczna, oczywista, trywialna, każdy wie... Ale warto o niej pamiętać w sytuacjach zdawałoby się konfliktowych lub bez wyjścia. Czasem w praktyce zasada ta nie przychodzi stronom do głowy. Warto pamiętać, że stosowanie tej i innych prostych zasad Sztuki Uzgadniania wymaga twórczego myślenia, wymaga wyobraźni, fantazji. Szkoda, że ludzie wolą przegłosować sprawę, załatwić wszystko na siłę (legalnie, czyli prawem kaduka!), ku frustracji większości i radości złodziei. Nie tyle ludzie wolą, co sobie inaczej nie wyobrażają.

No comments:

Post a Comment