Tym razem testuję po wstawieniu 115851590694327712123 do html pliku "Design". Być może poprzedniej wersji dałem za mało czasu. Po prostu nie mam już sił do tego.
To ostatni test, i ostatnia próba połączenia tego bloku z buzzem, przynajmniej na długi czas. Będe tu pisał, a na buzz dawał tylko link.
Saturday, February 26, 2011
Test2 połączenia z buzzem, 2011-02-26, 23:11, CA time
Tym razem testuję po wstawieniu do "Design" liczby 09012300982871973572 jako mojego identyfikatora. Na pewno nic nie wyjdzie z tego, ale chcę mieć na wszelki wypadek ten zapis.
Test1 połączenia z buzzem, 2011-02-26, 4:52, CA time
Raz jeszcze przepraszam.
Dlaczego nazwa "przeciąg"?
Mamy, a w każdym razie ja miałem wiele okazji w życiu, żeby wprowadzać nowe nazwy. Mam na myśli okazje prozaiczniejsze od płodzenia dzieci. Zgrabne, celne nazwy sprawiają przyjemność. Mamy z nimi do czynienia na co dzień, więc zależy od nich jakość naszego życia.
Początkowo miałem nazwać ten blog: prebuzz. Brzmiało to brzydko, więc zacząłem przygotowywać usprawiedliwienia (wymówki) i niby uzasadnienia, że nie jest tak strasznie. Mówiłem w myśli przyszłym czytelnikom (komu? - jak dotąd nie przyciągałem czytelników, a tylko kilku życzliwych znajomych internetowych zapisywało się do mnie, ja do nich, i czasem nawet zerkali na jakiś tekst, ale kto miałby czas na takie głupstwa?), więc mówiłem:
nie zważajcie uwagi na syntaks, nie parsujcie, czytajcie tę nazwę prebuzz jednym tchem, jak zwykłe słowo, jak na przykład przesąd, przegląd, przejazd, przystań, ...
Od moich wymówek i ściemniań nazwa nie robiła się ani trochę ładniejsza. No to nazwałem ten blog: przeciąg
Mała rzecz, a cieszy! :-)
Początkowo miałem nazwać ten blog: prebuzz. Brzmiało to brzydko, więc zacząłem przygotowywać usprawiedliwienia (wymówki) i niby uzasadnienia, że nie jest tak strasznie. Mówiłem w myśli przyszłym czytelnikom (komu? - jak dotąd nie przyciągałem czytelników, a tylko kilku życzliwych znajomych internetowych zapisywało się do mnie, ja do nich, i czasem nawet zerkali na jakiś tekst, ale kto miałby czas na takie głupstwa?), więc mówiłem:
nie zważajcie uwagi na syntaks, nie parsujcie, czytajcie tę nazwę prebuzz jednym tchem, jak zwykłe słowo, jak na przykład przesąd, przegląd, przejazd, przystań, ...
Od moich wymówek i ściemniań nazwa nie robiła się ani trochę ładniejsza. No to nazwałem ten blog: przeciąg
Mała rzecz, a cieszy! :-)
Subscribe to:
Posts (Atom)